SCENA PIĄTA
ARNOLF sam.
Jako szpiega, nie tracąc czasu po próżnicy,Wezmę szewca łatacza tu z rogu ulicy.Ją zamknę w domu, wszystkim przystępu zabronięStraż zaciągnąwszy czujną, a zwłaszcza przegonięNa cztery wiatry wszystkie baby, peruczarki,Handlarki wstążek, chustek, wszelkie koronczarki,Cały ten kram, co jeno knuje po cichutku,Jak by miłostka jaka mogła dojść do skutku.Znam dobrze świat i żadna sztuczka mi nie obca.Dużo sprytu musiało by być w głowie chłopca,Gdyby jej zdołał przesłać bodaj liścik mały.
Страницаиз40
СкороКнижный режим