SCENA XIII
Wykrętowic, Sokrates, Chór.
SOKRATES
jakby ocknąwszy się z głębokiej zadamy, zbliża sięnagle do Wykrętowica.
Cóż ty wyrabiasz, dlaczego nie myślisz?
WYKRĘTOWIC
SOKRATES
WYKRĘTOWIC
Czy pluskwy ze mnie zostawią choć flaczek!
SOKRATES
WYKRĘTOWIC
SOKRATES
Nie pieść się, ale łeb tu zaraz nakryj
I wynajdź pomysł jaki okpiszowski,
Jakowyś wykręt!
obwija mu głowę baranicą i wchodzi do uczelni, aby dać pozór194 na innych uczniów.
WYKRĘTOWIC
gdy tylko Sokrates zniknął – wysunął głowę spod baranicy.
Kroćset…! Któż wydębi
Z tych tu run owczych jaką myśl frantowską?
SOKRATES
wychodząc od siebie
Trzeba popatrzyć, co on tam porabia?
do Wykrętowica, który głowę schował w tejże chwili
WYKRĘTOWIC
głowę wysuwając
SOKRATES
WYKRĘTOWIC
SOKRATES
WYKRĘTOWIC
Nic… oprócz tego kusia
195 w prawej ręce.
SOKRATES
z gniewem, plując
Natychmiast okryj łeb i wymyśl sposób!!
WYKRĘTOWIC
Jaki? Toć ty mnie wskaż go, Sokratesie!
SOKRATES
Sam naprzód wymyśl, co chcesz, samodzielnie!
WYKRĘTOWIC
zniecierpliwiony
Tysiąc już razy słyszałeś, co ja chcę,
Żeby nie oddać procentów nikomu!
SOKRATES
Dalej, nakryj się; swą lotną jaźń szczypaj
I punkt po punkcie rozważaj zadanie
Podług systemu, punkt za punktem!
WYKRĘTOWIC
nakrywając głowę
SOKRATES
Ani truń teraz! Gdy się myśl twa zwikła,
Rzuć ją na razie; po chwili wróć, natrzyj
Myślą w to samo: taksuj
196, kładź na wagę!
Milcząc czeka chwilkę.
WYKRĘTOWIC
Drogi, mój złoty Sokratku!
SOKRATES
WYKRĘTOWIC
Mam, mam już pomysł okpiprocentowy!
SOKRATES
WYKRĘTOWIC
SOKRATES
WYKRĘTOWIC
Gdybym tak wiedmę tessalską podkupił
I nocką ukradł miesiączek, a potem
Zawarł go szczelnie w puzdro okrąglaste
I jak zwierciadko schował za pazuchę?
SOKRATES
Cóż byś ty na tym zyskał?
WYKRĘTOWIC
Ba! i wiele!
Przeć by już miesiąc nie wschodził na niebie,
Procentów płacić nie musiałbym.
SOKRATES
WYKRĘTOWIC
No tak: bo procent płaci się co miesiąc.
SOKRATES
Nieźle! Więc wtóre zadam rozmyślanie.
Gdybyć skarżono o pięć talencików,
Jakbyś tej skardze zgrabnie kark ukręcił?
WYKRĘTOWIC
Jakby tu, jako? Nie wiem, trza pomyśleć.
Obwija głowę.
SOKRATES
Nie kręć się wokół jednego systemu,
Lecz puszczaj w loty myśl w przestwór powietrza,
Jak chrząszcza dzierżąc za nitkę u nogi!
Milczy przez chwilę.
WYKRĘTOWIC
wysuwa głowę
Mam ci już sposób świetny na twą skargę,
Sam przyznać musisz.
SOKRATES
WYKRĘTOWIC
Widziałeś kamień u tych olejkarzy,
Taki prześliczny, przeźroczysty kamyk,
Co ogniem pali?
SOKRATES
A, szkło? Szkiełko takie?
WYKRĘTOWIC
Tak, szkiełko. Gdybych
197 takie szkiełko złapał,
I właśnie, kiedy pisarz skargę pisze,
Z dala se stanął – o tak – popod słonko
I pismo do cna wysmalił ze skargi
198?
SOKRATES
Na wdzięki Charyt
199, nieźle!
WYKRĘTOWIC
Jak się cieszę
Żem skręcił skargę pięciotalentową!
SOKRATES
Dzielnie! Więc raźno rozwiąż mi…
WYKRĘTOWIC
lekceważąco
SOKRATES
Jakbyś zniweczył skargę i powoda,
Mając już przegrać wobec braku świadków?
WYKRĘTOWIC
Wróble już piszczą o tym.
SOKRATES
WYKRĘTOWIC
drwiąco
Owszem!
Gdy przedostatnią sprawę sądzą, zanim
Mnie wywołają, w te pędy się wieszam!
SOKRATES
WYKRĘTOWIC
Klnę się na bogi, to prawda!
Wżdy nikt, gdy zdechnę, na sąd mnie nie pozwie!
SOKRATES
z gniewem
Drwisz sobie?! Precz stąd! Nie uczę cię więcej!
WYKRĘTOWIC
zrywa się z tapczana i przypada do kolan Sokratesa
Za co? Błagam cię, Sokratesie, daruj!
SOKRATES
Toć zapominasz zaraz, czego uczę:
Mów, czegoś tu się najpierwej nauczył?
WYKRĘTOWIC
Już… zaraz mówię: najpierw… najpierw… było,
Co najpierw?… Aha! W czym się ciasto miesi…
Nie! Cóż to było?
SOKRATES
odwracając się z pogardą i gniewem
A niech ci kat świeci!
Dziadu bezmózgi, stary trzopie, precz stąd!
staje na boku i zamyśla się.